Wywiad: Michał Olszański

/ / BIZNES, Doradztwo, EKSPERCI, Filmy-webinaria, Michał Olszański, Multiferencje, NUMER1, Tomasz Słodki, Tomasz Słodki - Webinaria, TRANSMISJE, wizerunek

Webinarium może być jak program w telewizji – wystarczy pomysł i do­świad­cze­­nie. Najlepiej wzorować się na dobrych dziennikarzach telewizyjnych. Michał Olszański radzi, jak poradzić sobie z prowadzeniem programu, stresem, wre­szcie, gdzie patrzeć – w kamerę, czy na rozmówcę.

Tomasz Słodki: Lepiej mówić krótko, czy raczej rozbu­dowywać zdania?

Michał Olszański: Zdecydowanie krótko. Ja akurat mam okazję prowadzić ten główny program, który przyniósł mi największe doświadczenia i taką moją dobrą pozycję w tej chwili. Myślę o Ekspresie Reporterów. Program, który o tyle się zmienił, że kiedyś miałem w nim więcej miejsca dla siebie, mogłem rozmawiać z zaproszonymi gośćmi, w tej chwili program bardzo przyspieszył. Moja rola polega tak naprawdę na dobrym, celnym wprowadzeniu reportażu i następnie skomentowaniu tego reportażu, tak aby wy­razić jakieś emocje lub uzupełnić coś. Musi to być bardzo krótki i precyzyjny przekaz.

Czy wydawca przygotowuje ci teksty? Czytasz je z promptera?

Wszystkie teksty są moje – nie czytam z promptera. Od początku uważam, że taki program jak Ekspres Reporterów jest programem jednak mocno emocjonalnym, poruszającym ważne kwestie. Byłoby to dość dziwne, gdybym po reportażu wzbudzającym emocje, kiedy sam jestem poruszony, nagle czytał przygotowany tekst. To musi być jednak takie żywe, to musi być moja emocja­.

Podczas programu na żywo czas goni, podobnie jest w trakcie webinarów. Aby utrzymać odbiorcę musi być dyna­micznie i szybko.

Po pierwsze, nie ma czasu, dlatego że już za chwilę muszę wprowadzać kolejny re­portaż. Po drugie, w takiej formule nadmierne gadulstwo tylko by przeszkadzało. Inaczej jest natomiast w pytaniu na śniadanie, czyli tzw. telewizji śniadaniowej.

Tam to dopiero wszystko musi pędzić! To może porozmawiajmy o tym tempie. Webinaria, o których piszemy w tym numerze Compasu Możliwości, są programami na żywo w internecie, które moim zdaniem dobrze się ogląda, jeśli wyglądają jak poranki w telewizji.

Z punktu widzenia dziennikarza i pro­wadzącego taki program, poprzeczka jest zawieszona naprawdę wysoko. Cały czas mam kontakt z wydawcą, który kontroluje czas rozmów. I też trzeba na to zwracać uwagę, żeby nie przekroczyć tego czasu, bo się wszystko wysypie. Są inspektorzy, którzy mogą zdjąć nas z anteny, są reklamy, reportaże, felietony, goście…

No właśnie, goście…. Dobre przygo­towanie prowadzącego do rozmowy pozwala zapanować nad czasem.

Zgadza się, musi być tempo, dobre rozpo­częcie, dwa celne pytania na początku, a później trzeba zadbać, żeby to wszy­stko płynęło. Dodatkowo dochodzi jeszcze kwestia współpracy ze współprowadzącą. Warto na to zwrócić uwagę – są różne duety, różne osobowości i różne style prowa­dzenia. Dobre wyczucie partnera, pozwala dać mu pole do popisu, gdy np. wyczuwam, że ma coś do powiedzenia, to moją rolą nie jest zaburzenie jej kwestii.

Przyznam, że przez wiele lat prowadzenia programów czy to telewizyjnych, czy radiowych zawsze miałem ten sam problem. Jak przerwać gościowi w tra­kcie wypowiedzi, aby zadać kolejne pyta­nie. Są przecież tacy, którzy mówią bez końca, a tego nawet Internet nie wytrzyma.

To bardzo trudne – zależy od osoby. Osta­tnio miałem gości w Pytaniu na Śniadanie. Gościłem rodziców chłopca, który zmarł w szpitalu we Włocławku. Matka bardzo emocjonalnie opowiadała jak się czuła w tej sytuacji, w tym dramacie. Dla oso­by prowadzącej taką rozmowę to jest ewi­dentnie próba, takiego… nawiązania kontaktu emocjonalnego z gościem. Mam poczucie jako prowadzący,
że muszę narzucić wydawcy to, co się dzieje. Na szczęście nasi wydawcy zdają sobie z tego sprawę i dlatego taką rozmowę możemy przedłużyć nawet o półtorej minuty. Ale razem z Anną Popek wiedzie­liśmy, że jest to na tyle poruszające, że możemy sobie na to pozwolić.

Male hand laptop computer calculator money pen

No tak, to przykład wciągającej rozmo­wy, ale zupełnie inaczej jest z urzędnikami czy politykami.

Trzeba być po protu stanowczym. Oczekujesz na moment, kiedy ktoś niby stawia kropkę i musi wziąć oddech. Na szczęście (dla nas) czło­wiek mówiąc długie kwestie, musi zaczerpnąć powietrza. I jest taki moment, w którym mogę wejść i zadać kolejne pytanie.

Mowa niewerbalna może być pomo­cna – wystarczy zrobić odpowiedni ruch lub minę do takiego rozgadanego rozmówcy.

Gdy zaczynam mową ciała zbliżać się, wykonywać gesty, to daję komunikat. Coś należy zmienić. I to się zazwyczaj udaje.

To teraz o budowaniu zdań. Co zrobić, będąc gościem w programie czy na webinarium, aby nasza wypowiedź zawie­rała to, co chcemy powiedzieć?

Odniosę się do konkretnych przykładów. W Ekspresie Reporterów mamy reportaż, który porusza problem nieprawidłowości w policji. Muszę w taki sposób zachęcić do obejrzenia tego reportażu, żeby nie zdradzić treści, ale wydobyć coś, co moim zdaniem ludzi zainteresuje. W przypa­dku przekrętu w policji, wystarczy, że po­wiem, że sprawa dotyczy łamania prawa przez policję i to wystarczy. To muszą być dwa, trzy precyzyjne zdania. Nie mogę się rozgadywać. Musze trafić w sedno, zagrać na emocjach.

A jeśli ktoś jest gościem…?

To dotyczy wszystkich – jeśli odpo­wiadamy na pytania, róbmy to krótko i z sensem. Wyciągnijmy z naszej wypo­wiedzi samo sedno. Mam zresztą zabawną sytuację z grą na czas…

Male hand laptop computer calculator money pen

Tak, opowiadałeś mi kiedyś, casting do Ekspresu Reporterów.

Poszedłem na ten casting, pracując już w Trójce. Miałem wyznaczoną godzinę trzynastą, a od piętnastej miałem serwisy sportowe w Programie III Polskiego Radia. Jak przyszedłem, to się okazało,
że jest kolejka i obsuwa czasowa, jak zwykle. W związku z tym nie wiedziałem co zrobić. W momencie zmiany jednej oso­by na drugą, wszedłem do komisji i powiedziałem – przepraszam państwa, ale jestem dziennikarzem pracującym w radiu, mam dyżur, w związku z tym powinienem czekać, czy mogą Państwo przesunąć kolejkę? Czyli przejąłem inicja­tywę, co się okazało być bardzo istotne.

A później w związku z niedoczasem, byłem tak precyzyjny, wiedząc, że mam za chwilę ten serwis w Trójce, że wszystko się udało i krótkie wypowiedzi okazały się bardzo dobre. Jak wychodziłem, to powiedzieli: niech pan jutro przyjdzie, co było jasnym komunikatem, że jestem poważnie brany pod uwagę.

Po wielu latach nagrań, prowadzenia programów na żywo, zauważyłem, że jest wiele osób, które próbują patrzeć w kamerę. Będąc gościem programu, chyba lepiej tego nie robić?

W kamerę lepiej gdy patrzą prowadzący, zapowiadając materiał czy gościa, jeśli już rozmawiamy, patrzmy na siebie.

A jeśli prowadzimy webinarium, to co zrobić, żeby utrzymać ten wrok przez kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt minut?

Jeśli spojrzysz kilka centymetrów wyżej lub niżej, to tego odbiorca nie zauważy. Poza tym nie trzeba być cały czas wpa­trzonym tak jak pies w kość. Wzrok może pójść trochę w prawo, trochę w lewo. Wato zwracać uwagę na to, która kamera nas filmuje i mówić do niej. Do mnie wydawca często mówi, abym spojrzał do Przemka – mamy spersonalizowanych operatorów –  nie są to numery kamer, tylko ich imiona. Nawet realizator wizji zaczął tak ze mną pracować. Mnie to pomaga.

Czyli możemy czasami uciec wzrokiem?

No…, jak przekazujesz informacje o sta­nie wojennym, to będziesz wpatrzony w kamerę jak Jaruzelski zza okularów. Je­dnak w takiej formie, webinarium na żywo, byłoby to sztuczne, gdyby tak cały czas patrzeć na widza. Inaczej jest, gdy nagrywamy krótką wypowiedź…

Wyobrażamy sobie np. żonę, która siedzi po drugiej stronie…

Tak… Ja mówię wtedy do niej, ją tam sobie wyobrażam (śmiech), ale dlaczego przykład żony?

Tak sobie pomyślałem.

Bez przesady… Za dużo będzie emocji przed tą kamerą.

Przychodzi do naszego studia rozmó­wca, jest zestresowany, wie, że za chwi­lę będzie go oglądało w Internecie kilkaset osób. Jak zadbać o komfort takiej osoby?

Często mamy takie sytuacje w Pytaniu na Śniadanie. Te rozmowy są w miarę krótkie, co chwilę inny gość, duża dynamika. Bardzo często widać, że ludzie są bardzo spięci, drżą ze strachu, przeżywają swój występ. Jest kilka prostych zasad.

Zanim wejdziemy na antenę, zbudujmy bliższą więź. Ja często witam się jeszcze przed wejściem na wizję, chwalę wygląd osoby, zawsze pozytywnie. Nie powiem, że się fatalnie pani uczesała, bo to nie zbuduje bliskości. Zapewniam też, że to my panujemy nad programem, więc nie ma się co stresować, o wszy­stko zadbamy, nawet w sytuacji, gdy się Pan/Pani pomyli. Naszym zadaniem jest to, żeby rozmówca czuł się bezpiecznie. Mam tę łatwość, że ludzie mnie postrzegają jako ciepłą osobę. Inaczej się ludzie stresują, gdy mają rozmawiać z Tomkiem Kammelem, a inaczej ze mną. On chyba wywołuje większy stres u młodych dzie­wcząt.

Jak zwracać się do internautów? Być per ty, czy może na Pan, Pani?

Jestem ze szkoły per państwo. To ukszta­łtowała we mnie radiowa Trójka. Zwracamy uwagę także na to, aby nie mówić wiecie państwo, tylko wiedzą państwo. W Pytaniu mam czasami tak, że Anna Popek mówi per wy, a ja państwo. Tu­taj po­winna być jednak zgoda, relacja pro­wadzącej dwójki.

W przypadku inte­rnautów, młodych ludzi, chyba lepiej mówić na ty. To nie dystansuje. Nowoczesne formy przekazu bezpośredniego sprzyjają temu i to się przyjęło. Kiedyś mogłoby to być nieeleganckie. Kwestia przyjęcia pewnej konwencji. Jeśli się już na nią decydujemy, nie zmieniajmy jej w trakcie. Oczywiście, jeśli naszym odbiorcą będą ludzie dojrzali, dorośli, stosujmy mówienie do Państwa. Okażmy im szacunek.

A strój na webinarium ma znaczenie?

Oczywiście. Ubierzmy się odpowie­dnio do sytuacji. W Pytaniu na Śniadanie mamy styl casualowy, dbam o to, aby była marynarka, lepiej tak się czuje, nawet jeśli mam t-shirt. Podobnie
w Interne­cie – oczywiście, jeśli będzie to relacja z koncertu, to możemy być luźniej ubrani, ale w przypadku rozmowy w studiu, zawsze wskazana jest marynarka. Człowiek w niej  po prostu lepiej wygląda.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Dziękuje również, powodzenia w realizacji webinarów na żywo w internecie.

Michał Olszański – dziennikarz radiowy i telewizyjny. W latach 2000-2001 był dyrektorem Programu III Polskiego Radia. Nadal pracuje w Trójce, czytając serwisy sportowe oraz prowadząc audycje. Jest gospodarzem Ekspresu Reporterów i Pytania na Śniadanie w TVP2. Kocha reggae.

Podziel się swoją opinią:

Zapisz się na newsletter

Wpisz poniżej swoje imię i adres e-mail, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych artykułach. Obiecujemy pisać tylko w ważnych kwestiach.

Tekst ukazał się w magazynie

Multiferencje

Multiferencje to specjalistyczny magazyn poświęcony transmisją online i webinariom, wydany w nakładzie 3000 egzemplarzy. Dystrybuowany do dyektorów marketingu, sprzedaży, HR-u i PR-u oraz właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw. Redaktorem naczelnym jest Tomasz Słodki. 

Ponad trzydziestu specjalistów rynkowych dzieli się swoimi doświadczeniami w transmitowaniu na żywo.

Zobacz inne artykuły autora:

TOP
Udost.