Technika wspiera wielojęzyczność – wywiad z Jerzym Buzkiem

/ / EKSPERCI, Filmy-webinaria, Jerzy Buzek, Multiferencje, NUMER1, Tomasz Słodki, Tomasz Słodki - Webinaria, TRANSMISJE, Webinaria, Wywiady

Tomasz Słodki: Za czasów, gdy był Pan premierem, o transmisjach online można było pomarzyć, konferencje transmi­towały głównie telewizje, ale już w Parla­mencie Europejskim transmisje były dostępne we wszystkich językach krajów członkowskich Unii Europejskiej. Czy transmisje online, w kilku językach, to ważny element przekazywania informacji?

Jerzy Buzek: Parlament Europejski i Unia Europejska to jest bardzo nietypowe miej­sce na świecie. W Parlamencie Europejskim każdy poseł ma prawo słyszeć w swoim własnym języku, co mówią inni w części oficjalnej posiedzeń. Tzn. wszystko musi być tłumaczone w tej chwili na 24 oryginalne, osobne języki. […] Multi-languages, jak mawiamy w Unii Europejskiej, to jest święta zasada. Można wiele zasad ruszyć, ale tej jednej się nie ruszy, żeby każdy mógł mówić we własnym języku i słyszeć wszystko
we własnym języku i dokładnie rozumieć.

To bardzo skomplikowane przedsię­wzięcie, także technologicznie…

My byliśmy chyba pierwszą instytucją na świecie, która zaczęła tego rodzaju przekaz, właśnie internetowy, multimedialny, ale również multijęzykowy. To nie mogło być inaczej. Oczywiście, zaczęło się w Euro News, np. od trzech, czterech, pięciu języków, bo to bardzo trudno tłumaczyć wszystko, także na takie języki, które są rzadko używane w Unii Europejskiej, jak estoński czy maltański, ale na sali głównej, gdzie obradujemy, czy w czasie posiedzeń komisji, maltański cały czas leci. Może Pan wybrać ten numer, założyć słuchawki i Pan słyszy po maltańsku. Jak ktoś mówi po maltańsku, to Pan będzie słyszał po Polsku.

Nie ma żadnych problemów, tzn. są, głównie dla tłumaczy, ale to się da zrobić. A więc my w Unii Europejskiej i Parlamencie jesteśmy absolutnymi prekursorami w skali świata w stosowaniu transmisji online, czyli na żywo, a równocześnie w wielu językach.

Przyznam, że gdy odwiedziłem Parlament Europejski w Brukseli i jego salę plenarną, zaskoczyło mnie to, że wszędzie są kabiny tłumaczy, wszy­stkie informacje w kilku językach. Czy w takim razie transmisje online i wydarzenia na żywo to przyszłość Europy i Świata?

Nie potrafię sobie wyobrazić przyszłości, bo i Pan, i ja, gdybyśmy myśleli o przyszłości piętnaście lat temu, Pan był jeszcze bardzo młodym człowiekiem, to byśmy pewnie nie wyobrażali sobie tego wszystkiego, co się teraz stało.

Tak jak teraz myślimy o przyszłości, to oczywiście nie ma innej możliwości, tylko w zasadzie bezpośrednie transmisje na żywo, z miejsca, w którym ktoś mówi, czy dzieli się naszymi oświadczeniami i wia­domościami, w zasadzie na cały świat. Jeśli dzisiaj te rozmowy indywidualne mieszkań­ców naszych krajów, bo to nie chodzi o polityków, czy uczonych, czy ludzi biznesu, którzy od dawna rozmawiali przez telefon, nawet czterdzieści, pięćdziesiąt lat temu, mieli możliwość podniesienia telefonu i zadzwonienia gdzieś tam… Ale nie było to możliwe zwłaszcza w Polsce. Trzydzieści lat temu prawie nikt nie miał telefonu, to sobie dzisiaj trudno wyobrazić. Nie to, że ktoś nie miał Internetu czy telefonu komórkowego, to po prostu nie było to znane, ale nie miał nawet telefonu takiego domowego, takiego, który ma przewód.

Ten skok, który nastąpił jest po prostu niewyobrażalny i jestem przekonany, że to jest absolutnie przyszłość, której zresztą nie potrafimy do końca przewidzieć.

To może chociaż pospekulujmy o konferencjach prasowych przyszłości…

Pewnie to będzie razem z obrazem i pewnie będzie również interaktywne. Tzn. nie tylko to, że wszędzie będzie widać człowieka, który mówi, i będzie słychać, co mówi, ale również inni uczestnicy tej dyskusji będą się mogli włączyć – kto tam zdąży, kto się dodzwoni, kto złapie połączenie i zadać mu na żywo pytania. Być może ta konferencja prasowa przyszłości będzie wyglądała tak, że my tu sobie rozmawiamy, a za chwilę zgłasza się Australia i Chile i stamtąd pada pytanie w jakimś języku, no… angielskim to jest pół biedy. Ale gdyby był jakiś bardziej egzotyczny, to być może będą nawet tłumacze. I to tłumacze – nie żywi ludzi, tylko te teksty będą tłumaczone, jak już się w tej chwili próbuje, jest tłumacz automatyczny…

Mamy w końcu aplikacje w telefonie, które na bieżąco tłumaczą to co mówimy na różne języki.

Tak, ale to są jeszcze nieskomplikowane zdania. Ja nie mam żadnych wątpliwości, nasza wyobraźnia tak nie sięga – za piętnaście lat, będziemy sobie tutaj gadać, a ktoś po chińsku, będzie słyszał w Szanghaju o czym mówimy z opóźnieniem, dwie sekundy, a nie tak jak na sali Parlamentu Europejskiego, kiedy to opóźnienie wynosi jednak siedem, czasami dziesięć sekund.

No tak, bo to tłumaczenie jest np. z języka angielskiego…

Czasami się tłumaczy pośrednio, przez kilka języków. W kabinie polskiej, ludzie, którzy w czwórkę siedzą, przecież nie znają dwudziestu trzech, bo dwudziesty czwarty to jest język polski, języków Unii Europejskiej. Bo z tej czwórki nikt może nie znać maltańskiego lub słoweńskiego, lub chorwackiego, lub któregokolwiek innego języka. W związku z tym muszą tłumaczyć przez angielski. Ktoś najpierw tłumaczy na angielski, a my łapiemy z angielskiego, a więc to czasami nawet jest dwukrotne przełożenie. Opóźnienie jest nawet do dziesięciu sekund. W przypadku tego auto­matycznego tłumacza, czy tłumaczki, opóźnienie będzie niemal zerowe.

To bardzo trudna organizacja – zrobić tak to wszystko, aby działało…

Proszę sobie wyobrazić tę technikę, która będzie panowała za piętnaście lat, bo sobie tego nie wyobrażamy za bardzo, która nam umożliwi takie płynne tłumaczenia i dostęp wszędzie na świecie, do tego co się w różnych miejscach mówi, a w Parlamencie Europejskim to jest trudne i jest prakty­kowane od kilkudziesięciu lat. Oni już to wiedzą – mają listy, wiadomo kto z kogo tłumaczy, w razie czego. Jest lista mówców co im bardzo utrudnia, gdy np. ktoś w stanie, bo prosi o głos. Nie wszyscy mówcy są znani. Ktoś mówi mało znanym językiem, ale oni sobie doskonale radzą. To wszystko jest błyskawicznie podłączone.

Informacja to informacja, w dzisiejszych czasach rozchodzi się bardzo szybko…

Zdecydowanie. Uważam, że czasami nawet za szybko, bo o tym, co się tutaj dzieje, na EFNI, to pewnie w Polsce, albo nawet poza granicami naszego kraju, ludzie więcej i szybciej wiedzą, niż my, tutaj dwaj rozmawiający ze sobą. Bo musimy gdzieś dojść, trafić, rozmawiać konkretnie, a oni mają to wszystko w Internecie.

Bardzo dziękuje, premier Jerzy Buzek był moim i Państwa gościem.

Dziękuję bardzo.

Prof. Jerzy Buzek – od 2004 eurodeputowany; w latach 2009-2012 przewodniczący Parlamentu Europejskiego; 1997-2001 premier polskiego rządu; po roku 1989 działacz związkowy, w latach 80. działacz opozycji solidarnościowej. Rozmowa przeprowadzona została na Europejskim Forum Nowych Idei – EFNI.

Podziel się swoją opinią:

Zapisz się na newsletter

Wpisz poniżej swoje imię i adres e-mail, aby otrzymywać powiadomienia o najnowszych artykułach. Obiecujemy pisać tylko w ważnych kwestiach.

Tekst ukazał się w magazynie

Multiferencje

Multiferencje to specjalistyczny magazyn poświęcony transmisją online i webinariom, wydany w nakładzie 3000 egzemplarzy. Dystrybuowany do dyektorów marketingu, sprzedaży, HR-u i PR-u oraz właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw. Redaktorem naczelnym jest Tomasz Słodki. 

Ponad trzydziestu specjalistów rynkowych dzieli się swoimi doświadczeniami w transmitowaniu na żywo.

Zobacz inne artykuły autora:

TOP
Udost.